Z okazji przypadającego na 20 sierpnia Międzynarodowego Dnia Komara zajmijmy się dziś niepożądanym i nieproszonym, acz niezawodnym gościem na naszych grillach i innych spotkaniach plenerowych. Proszę Państwa – oto komar!
Jeśli to małe latające stworzonko zakłóca Twój spokój i życzysz mu rychłej śmierci, wiedz, że Twoje życzenie będzie wkrótce spełnione. Komary nie są zwierzętami długowiecznymi, choć długość życia obu płci jest różna. Samce, które żywią się sokami i nektarem roślin, przenoszą się owadzich zaświatów przed upływem dwóch tygodni. Samice żyją nawet kilka tygodni, czy nawet miesięcy, również na przeważająco roślinnej diecie. Jednak w życiu każdej komarzej damy następuje moment, gdy chce ona złożyć jaja – a do tego potrzebuje krwi zwierząt stałocieplnych. Stąd ich zła opinia tych owadów jako krwiopijców. Długowieczność komarów zależy także od gatunku, warunków i obfitości pożywienia.
Oczywiście dotyczy to stadium owada dorosłego. Po złożeniu jaja pojawia się postać larwalna, później poczwarka i znów owad dorosły. Kiedy lato i ciepły okres jesieni się kończą, zapłodnione samice komarów zapadają w rodzaj hibernacji zimowej i wybudzają się wiosną. I tak w kółko od około 210 milionów lat!
Ten najbardziej popularny wśród owadów krwiopijca jest arcyciekawym zwierzątkiem. To organizm dużo starszy niż człowiek. W zamierzchłych czasach przodkowie naszych dzisiejszych bzyczących towarzyszy wysysały już krew dinozaurów. Komary występowały na Ziemi już w okresie jurajskim! Jak widać żerowanie na innych się sprawdza i ma bogate tradycje. Tymczasem najstarsze ślady Homo sapiens pochodzą sprzed ponad 300 tysięcy lat, tak więc ludzkość jest od komarów kilkaset razy młodsza.
Czemu komary tak chętnie goszczą na naszych grillach? Jest to związane ze sposobem w jaki wyszukują ofiary. Komary przyciąga pot (a w zasadzie jego składniki, jak kwas mlekowy czy oktanol), zwiększone stężenie dwutlenku węgla w wydychanym powietrzu, a że posługują się również termodetekcją – temperatura naszego ciała (im wyższa, tym lepiej, a że rośnie ona po spożyciu alkoholu, tym bardziej gryzą nas wtedy komary).
Komary w liczbie około 3500 gatunków występują prawie na całej planecie. W Polsce jest ich około 50 gatunków, z czego tylko około połowa nas podgryza. Wciąż jednak swędzący bąbel jest u nas jedyną potencjalną konsekwencją takiego ugryzienia. Co innego w cieplejszych rejonach naszego globu. Otóż tam komarzyce mogą „odwdzięczyć się” za posiłek, zostawiając nam w prezencie jakąś chorobę. Do najczęstszych należą: malaria, gorączka krwotoczna Denga, żółta febra, gorączka zachodniego Nilu, japońskie zapalenie mózgu (głównie w Azji Południowo-Wschodniej), Chikungunya, wirus Zika. Samą malarię szacuje się na 229 miliona zakażeń, z czego około pół miliona ofiar śmiertelnych rocznie!
Na naszej szerokości geograficznej wciąż jeszcze nie ma takiego zagrożenia, niemniej zmiany klimatyczne powodują zwiększenie zasięgu wielu z tych chorób i prawdopodobnie jest to tylko kwestia czasu.
Nie zapominajmy o tym, że w naturze komar pełni bardzo ważną rolę. Pomimo, że żeruje na licznych organizmach, sam jest również pożywieniem dla wielu zwierząt. Larwami komarów żywią się choćby drapieżne larwy ważek, ryby i płazy. Na dorosłe osobniki polują inne owady, pająki, liczne ptaki i nietoperze. To bardzo ważne ogniwo w wielu łańcuchach pokarmowych!
Na tym nie koniec. Larwy komarów odfiltrowują ze stojącej wody glony, martwą materię organiczną, mikroorganizmy i detrytus, przyczyniając się tym samym do oczyszczania wód i wprowadzania składników odżywczych na kolejny stopień łańcucha pokarmowego. A jak już wspominaliśmy wcześniej, żywiąc się między innymi pyłkiem i nektarem, zapylają niektóre rośliny.
Tak więc może warto zadumać się nad komarem i nie myśleć o nim aż tak źle?
Tekst: Michał Majewski
