Jeśli nie tuje – to co?

Choć z początkiem marca noce wciąż są zimne, a czasem potrafi nawet spaść śnieg, wiosna czai się tuż za rogiem. Pąki drzew nabrzmiewają, a ptasie trele niosą się coraz głośniej. To dobry moment, żeby zastanowić się nad tym jak zaplanować swój ogród, jakie rośliny (a co za tym idzie i zwierzęta) chcemy do niego zaprosić, a jakich lepiej unikać.

Dość łatwo znaleźć informacje o tym, jak nasz ogród nie powinien wyglądać, jeśli chcemy, by był przyjazny dzikiej przyrodzie. Powinniśmy zrezygnować z niziutko koszonego, jednogatunkowego trawnika – to praktycznie biologiczna pustynia. Tuje również nie są najlepszym wyborem. Co prawda lepszy rydz niż nic, lepsze tuje, niż beton, ale jest wiele rodzimych gatunków, którymi możemy je zastąpić (tuja, czyli żywotnik, nie jest europejską rośliną, niektóre gatunki pochodzą z Azji, inne z Ameryki Północnej).

Pełen roślin ogród przydomowy w licznymi kwiatami i krzewami kwitnących róż. Na środku ogrodu drewniana kapliczka świętej Kingi.
Kolorowy, pełen życia ogródek (fot. K. Śnigórska)

Pamiętajmy, że inwazyjność roślin „ogrodowych” staje się coraz większym problemem, choćby za sprawą łagodniejszych zim, które umożliwiają przetrwanie obcych gatunków bez opieki człowieka. Choć najbardziej inwazyjne gatunki umieszczone są na liście IGO (inwazyjne gatunki obce), to istnieją także gatunki, które na dzień dzisiejszy nie są uznawane za inwazyjne, ale potencjalnie mogą się nimi stać i to w całkiem nieodległym czasie. Decydując się na kolejną sadzonkę w ogrodzie warto mieć na uwadze, czy będzie ona cieszyć tylko nasze oko, czy też przyniesie korzyści środowisku naturalnemu. Dobrze jest więc wybierać gatunki rodzime lub te tradycyjne, które towarzyszą nam od wielu lat i nie wykazują negatywnego wpływu na lokalne ekosystemy.

Wykorzystanie gatunków rodzimych w ogrodach niesie ze sobą wiele korzyści. Jeśli dobrze rozpoznamy siedlisko (rodzaj gleby, wilgotność, nasłonecznienie itp.) i wybierzemy gatunki, które naturalnie porastają takie miejsca, nasz ogród będzie wymagał mniej pracy i nakładów – mniej wody do podlewania, nawet podczas gorącego, suchego lata, mniej nawozów, mniej środków ochrony roślin. Zwracajmy uwagę na nazwy gatunkowe roślin, one często są dla nas podpowiedzią, w jakich warunkach siedliskowych ulokować sadzonkę! Na przykład przymiotnik “leśny” w nazwie wskazuje na stanowiska wilgotne, zacienione, a z kolei “skalny” czy “piaskowy”, jak na przykład macierzanka, sugeruje stanowisko ciepłe i słoneczne. 

Intensywnie żółte kwiaty na tle zielonych liści.
Knieć błotna wymaga dużej ilości wilgoci w podłożu (fot. K. Musiał)

Warto również zwrócić uwagę na zróżnicowanie funkcjonalne wprowadzanych do ogrodu gatunków. O co chodzi w powyższym zdaniu? Otóż, jeśli oczywiście mamy taką możliwość, zaplanujmy nasz ogród tak, by znalazło się w nim miejsce zarówno dla roślin zielnych, jak i drzew i krzewów, dla roślin z pędami o różnej trwałości, takich, które rosną pojedynczo i w kępkach, takich z mięsistymi owocami czy rozmnażających się wegetatywnie. Nie tylko sprawi to, że ogród będzie wyglądał pięknie o każdej porze roku, ale również dzięki temu mnóstwo większych i mniejszych zwierząt znajdzie w nim schronienie, pożywienie, miejsce do rozrodu i zimowania.

Na szarej gałązce niezwykle intensywne, czerwono-pomarańczowo - różowe owoce
Owoce trzmieliny pospolitej nie tylko są piękne, stanowią również pożywienie dla wielu zwierząt (choć dla nas są niejadalne) (fot. J. Dragon)

Poniżej przedstawiamy kilka propozycji rozwiązań, które możecie wprowadzić do swoich ogrodów, by były one nie tylko piękne, ale stanowiły ostoję przyrody, a nam sprawiały mnóstwo radości. 

Żywopłoty

W historii sztuki ogrodowej ogród zawsze był miejscem wydzielonym z otaczającej go przestrzeni, nawet swą nazwę wziął nie skądinąd, jak od ogrodzeń. Bardzo prostym, a jednocześnie przyjaznym dla migrujących zwierząt sposobem na oddzielenie ogrodu od otoczenia jest stosowanie żywopłotów. Dla wielu osób jest to też prosty sposób na zyskanie prywatności w niewielkim ogrodzie. 

Zacznijmy więc od obecnie najpopularniejszej rośliny na żywopłoty – (nie)sławnych żywotników. Ich zalety? Są niedrogie i szybko rosną. A wady? Nie komponują się z naszymi tradycyjnymi krajobrazami ani wiejskimi, ani miejskimi. A ostatnio coraz częściej padają ofiarą pewnego inwazyjnego gatunku chrząszcza – dumka jałowcowego. Co więc możemy sadzić w zamian?

Jako żywopłot świetnie sprawdzają się nasze pospolite graby, dawniej z resztą często znajdujące takie zastosowanie, czy to w parkach dworskich, czy miejskich. Na zimę ich liście co prawda brązowieją, ale nie opadają – nie wszystkie przynajmniej – nadal więc pełnią swoją funkcję osłaniając przed hałasem, zanieczyszczeniami czy wiatrem. Ich dużą zaletą są niewielkie wymagania glebowe, jednak chcąc uzyskać piękny, gęsty żywopłot należy pamiętać o regularnym przycinaniu, jeszcze zanim żywopłot uzyska pożądaną wysokość.

Równie piękne, choć nieco trudniejsze w uprawie są żywopłoty bukowe. Podobnie jak w przypadku grabów, liście buka przebarwiają się jesienią i częściowo pozostają na gałązkach aż do wiosny, tworząc atrakcyjny kontrast dla zimowych bieli i szarości. Takie żywopłoty również należy regularnie przycinać już od pierwszych lat.

Chcąc jednak mieć zimozielony żywopłot warto sięgnąć po takie gatunki jak cis czy jałowiec. Żywopłoty z cisa odznaczają się głębokim ciemnozielonym kolorem. Wymagają gleby próchniczej, lekko wilgotnej. Niestety źle znoszą suszę, więc nie wszędzie będą dobrym rozwiązaniem. Cisowe żywopłoty rosną wolno, natomiast doskonale nadają się do przycinania i formowania. Cisy owocują dopiero po wielu latach uprawy, a te formowane często nie owocują wcale. Trzeba jednak pamiętać, że choć wiele ptaków żywi się czerwonymi osnówkami nasion, jest to roślina trująca.

Na gałązce z zielonymi igłami widoczne intensywnie czerwone owoce cisa.
Żywopłot z cisów jest bardzo dekoracyjny (fot. T. Gawlik)

Jałowiec pospolity, choć także zimozielony, jest całkowitym przeciwieństwem cisa – ma bladozielony, lekko niebieskawy kolor, niewielkie wymagania glebowe i dobrze znosi suszę. Jego owoce nie są tak atrakcyjne jak osnówki nasion cisa, natomiast są jadalne i często wykorzystywane jako przyprawa. Żywopłot z jałowca rośnie znacznie szybciej. Jego wadą (choć w przypadku żywopłotu może to być zaletą) są krótkie, sztywne a zatem mocno kłujące igły.

Dysponując większą przestrzenią warto sięgnąć po gatunki krzewów, które pozwolą utworzyć naturalistyczne żywopłoty, które będą zmieniały swój wygląd w poszczególnych porach roku, a mogą także stać się schronieniem i stołówką dla ptaków. W takim przypadku warto sięgnąć np. po derenia świdwę o atrakcyjnych czerwonych pędach, doskonale wszystkim znany bez czarny czy trzmielinę pospolitą, która staje się szczególnie atrakcyjna jesienią. W tym ostatnim przypadku trzeba zachować czujność: za sprawą przymiotnika “pospolita” w nazwie, nasz rodzimy gatunek trzmieliny bywa mylony z pospolitą w handlu trzmieliną Fortune’a, która jest bardzo ekspansywną rośliną, coraz częściej dziczejącą.

Na takie swobodne, przyjazne naturze żywopłoty można wykorzystać również głóg, ałyczę czy tarninę, jednak trzeba pamiętać, że są to gatunki cierniste i przez to mogą być problematyczne w uprawie (z drugiej strony stanowią niezwykle skuteczną zaporę). Głóg i tarnina doskonale radzą sobie w miejscach suchych.

Na gałązce z drobnymi, zielonymi liśćmi widoczne niewielkie fioletowe owoce.
Przez kolczasty żywopłot z tarniny nikt się nie przedrze (fot. Archiwum ZPKWM)

Pnącza:

W naszej rodzimej florze nie ma wielu gatunków pnączy. Najbardziej popularnym jest bluszcz pospolity, który z powodzeniem możemy wykorzystywać w przydomowych ogrodach, nie tylko na podporach, ale też do zadarniania ziemi. Wbrew powszechnej opinii, bluszcz nie stanowi dużego zagrożenia dla rosnących w ogrodzie drzew ani elewacji budynku. W przeciwieństwie do wielu innych gatunków pnączy, bluszcz nie owija się wokół pni, więc nie ogranicza ich możliwości wzrostu. Problem może powstawać dopiero, gdy pędy bluszczu opanują koronę drzewa. Natomiast bluszcz rosnący na ścianie budynku może stanowić naturalną klimatyzację – latem ograniczając nagrzewanie ściany, a zimą chroniąc przed wychładzaniem. Ryzyko uszkodzenia elewacji zależy w dużej mierze od jej stanu technicznego – jeśli nie ma na niej pęknięć, nie ma powodu do obaw o niszczące działanie korzeni czepnych.

Zielone, trójklapowe liście bluszczu częściowo pokrywają ceglaną ścianę.
Bluszcz pospolity jest bardzo dekoracyjnym pnączem. Co więcej, jego kwiaty dostarczają pokarmu owadom, owoce – ptakom, które również mogą gniazdować wśród jego liści (fot. K. Śnigórska)

Innym pnączem, które możemy wykorzystać w ogrodzie jest wiciokrzew pomorski. Jest to gatunek rodzimy, jednak niezbyt rozpowszechniony. Naturalnie występuje głównie w zachodniej części kraju. Jest pnączem dorastającym do ok 5-10 metrów, o bardzo efektownych kwiatach. Wymaga słonecznych stanowisk.

Pozostałe nasze rodzime pnącza raczej nie znajdują zastosowania w ogrodach. Powój polny i kielisznik zaroślowy, mimo iż są drobne i delikatne potrafią bardzo łatwo opanować ogród. Są szczególnie problematyczne w uprawach zbóż.

Zrezygnujmy za to z popularnych w sprzedaży winobluszczy. Są to rośliny o bardzo silnym wzroście, które potrafią zagłuszyć inne gatunki i bez problemu wydostają się z przydomowych ogrodów, obejmując w swoje władanie duże obszary zieleni, która powinna zostać możliwie najbardziej naturalna.

Rośliny zadarniające i trawniki:

Jeśli ogród ma być miejscem zabaw dla dzieci, wówczas rzeczywiście warto zadbać o przestrzeń, która będzie typowym trawnikiem. Choć nawet wtedy nie musi to oznaczać monokultury – różnym gatunkom traw mogą towarzyszyć stokrotki czy koniczyny białe (wówczas jednak przy bieganiu na bosaka trzeba uważać na pszczoły).  Jeśli jednak ogród ma cieszyć oko i być miejscem odpoczynku, warto ograniczyć powierzchnię trawnika zastępując go np. roślinami zadarniającymi. W miejscach cienistych i lekko wilgotnych doskonale sprawdzą się takie gatunki jak: barwinek pospolity o długich pędach, ciemnozielonych błyszczących liściach i fioletowo-błękitnych kwiatach, fiołek wonny, kopytnik europejski, lub bluszczyk kurdybanek, który dobrze poradzi sobie także w nasłonecznionych miejscach.

Na tle jasnozielonych, drobnych listków delikatny, jasnofioletowy kwiatek o pięciu płatkach.
Barwinek pospolity (fot. Archiwum ZPKWM)

W półcieniu dobrze sprawdzi się na przykład dąbrówka rozłogowa czy niektóre gatunki czyśćca. Do zadarniania miejsc słonecznych można wykorzystać jasnotę plamistą, dzwonek karpacki, macierzankę, miodunkę, a w miejscach bardzo suchych różne gatunki rozchodników.

Wystrzegajmy się jednak wspomnianej już wcześniej trzmieliny Fortune’a.

Innym sposobem na zastąpienie klasycznego trawnika może być tzw. łąka kwietna. Nie jest to łąka sensu stricto. Pod tą nazwą kryje się mieszanka gatunków kwitnących gatunków jednorocznych i bylin, które nie tylko pięknie wyglądają, lecz również zapewniają pokarm i schronienie owadom, a nawet ptakom. Dobrze dobrana do siedliska mieszanka jest znacznie łatwiejsza do utrzymania niż trawnik. Wymaga koszenia 1-2 razy w roku, mniej wody i nawożenia.

Rabaty

Wybór roślin na rabaty jest niezwykle duży. Warto zacząć od “zaproszenia” do ogrodu gatunków, które możemy znaleźć dziko rosnące na łąkach (ale nie zabierajmy ich stamtąd!)

Na stanowiskach słonecznych możemy posadzić np. żmijowca zwyczajnego lub sadźca konopiastego, które są prawdziwymi magnesami dla motyli i zdecydowanie lepiej przysłużą się tym owadom, niż popularna budleja, która zaczyna już być gatunkiem inwazyjnym. Innymi roślinami, które dobrze sprawdzą się w słonecznych miejscach są: różne gatunki ostrożeni, sparceta (o bardzo efektownych kwiatach), nasturcja, pięciornik rozłogowy, macierzanka zwyczajna, przetacznik kłosowy, wiesiołek, fiołek trójbarwny, znany wszystkim mniszek lekarski, smagliczna skalna, cieciorka pstra, kozłek lekarski, dziurawiec, różne gatunki dzwonków, facelia błękitna, kozłek lekarski, kozibród łąkowy, mak polny i wiele innych.

Wyrastające z jednej łodygi, przytulone do siebie liczne kwiaty w kształcie fioletowych dzwonków.
Dzwonek skupiony (fot. K. Majewska)

Z kolei na stanowiska cieniste warto zaprosić gatunki takie jak starzec Fuchsa, bluszczyk kurdybanek, przetacznik ożankowy, naparstnica zwyczajna, niezapominajka, miodunka ćma, miesiącznica trwała, fiołek, bukwica zwyczajna, ślaz dziki, głowienka pospolita, przypominająca pokrzywę jasnota biała, a wreszcie – sama pokrzywa zwyczajna. Nie zachęcamy do obsadzania nią grządek, ale można pozwolić rosnąć kępce gdzieś w rogu ogrodu. Młodą pokrzywę możemy wykorzystywać choćby do sałatek, robić z niej pesto, herbatę czy nawóz dla innych roślin. No i – być może przede wszystkim – jest to roślina żywicielska gąsienic wielu gatunków naszych najpiękniejszych motyli, choćby rusałki pawika.

Na wysokiej łodyżce delikatne niebieskie i różowe kwiatki.
Miodunka ćma (fot. J. Dragon)

 Przy planowaniu ogrodu, oprócz nasłonecznienia, koniecznie trzeba wziąć pod uwagę również rodzaj gleby.  Na glebach suchych, ubogich, o odczynie słabo kwaśnym do zasadowego, świetnie radzą sobie kocanka piaskowa, koniczyna polna, kosmaczek pospolity, rozchodniki, macierzanka piaskowa, kostrzewa owcza czy szczotlicha siwa.  Na glebach suchych lub świeżych, umiarkowanie ubogich lub żyznych, obojętnych do zasadowych dobrze będą rosnąć dziewanna wielkokwiatowa, lucerna nerkowata, rumian żółty i żmijowiec zwyczajny. Z kolei gleby świeże, umiarkowanie ubogie lub żyzna, obojętne do zasadowych służyć będą bodziszkowi cuchnącemu, byliby pospolitej, cykorii podróżnik, farbownikowi lekarskiemu, fiołkowi polnemu, jasnocie białej, makowi polnemu. Gleby świeże i wilgotne, żyzne lub bardzo żyzne, obojętne do zasadowych są odpowiednie chociażby dla wrotyczu pospolitego, podagrycznika pospolitego, czosnaczku pospolitego czy gwiazdnicy pospolitej.  Na glebach wilgotnych i mokrych, umiarkowanie ubogich lub żyznych, obojętnych do zasadowych poradzą sobie delikatna firletka poszarpana, knieć błotna (znana również jako kaczeniec), krwawnica pospolita, tojeść pospolita, wiązówka błotna czy żywokost lekarski.

Na cienkich łodygach liczne kwiaty o delikatnych, sprawiających wrażenie poszarpanych płatkach.
Firletka poszarpana (fot. Archiwum ZPKWM)

Oczko wodne

Jeśli mamy w ogrodzie oczko wodne (a warto – jest to wspaniałe miejsce dla wielu gatunków bezkręgowców, płazów i ptaków), możemy obsadzić jego brzegi na przykład kosaćcami żółtymi i skrzypem bagiennym. Do samego oczka można wprowadzić gatunki o liściach pływających, takich jak grążel żółty, grzybień biały czy grzybieńczyk wodny.

Na ciemnej tafli wody unoszą się duże zielone liście i dwa duże, białe kwiaty o żółtych środkach.
Grzybień biały (fot. Archiwum ZPKWM)

Ogród warzywny

Ogrody warzywne służą nie tylko nam – również dla wielu gatunków owadów, w tym motyli, to cenne miejsca. Warto więc znaleźć kawałek przestrzeni dla marchwi, kopru ogrodowego, pietruszki, pasternaku, kapusty właściwej, chrzanu, mięty, lubczyku ogrodowego, poziomki, maliny, jeżyny, żywokostu lekarskiego czy lebiodki pospolitej lepiej znanej jako oregano. Mało jest równie satysfakcjonujących rzeczy, jak wyprawa do ogrodu po świeże zioła czy warzywa.

Gdzie szukać inspiracji

Wraz z powiększającą się wiedzą o zmianach klimatu, gatunkach inwazyjnych czy biologii różnych organizmów, zmieniają się wskazówki dotyczące urządzania przyjaznych naturze ogrodów. Warto o tym pamiętać i przy każdej decyzji upewnić się, że jest ona słuszna. To, co było zalecane kilka lat temu, niekoniecznie byłoby teraz. Przykładem jest choćby budleja, do której sadzenia sami zachęcaliśmy – zwabia dziesiątki motyli – a która okazała się potencjalnie inwazyjna.

Są jednak źródła (książki, strony www, profile FB, kanały YouTube), które warto odwiedzać w poszukiwaniu inspiracji. Poniżej podajemy zaledwie kilka z nich.

Książki:

Sebastian Kulis „Ogród na cztery pory roku”

Piet Oudolf, Noel Kingsbury „Ogrody przyszłości. Czas na zmianę”

Piet Oudolf, Henk Gerritsen „ Tworzę ogród naturalny”

Kanały YouTube:

Naturalnie o ogrodach: https://www.youtube.com/@naturalnieoogrodach 

Strony www:

https://roslinneporady.com/

https://naturalnieoogrodach.pl/

Facebook / Instagram

https://www.facebook.com/roslinneporady

Ogród Bellingham “the Garden”

Tekst: Katarzyna Majewska, Katarzyna Śnigórska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *