Wycieczka i Miłość winniczka 😊, albo po prostu… życie ślimaka

winniczek wyrusza w drogę, jeszcze na ziemi

Nastał maj, troszkę popadało, wszystko zieleni się dookoła, i jak widać zaczął się sezon winniczkowy. Wszędzie ich pełno. Aktywne są jednak głównie w nocy i nad ranem oraz w czasie deszczu. Są bardzo żarłoczne, ale bynajmniej nie jedzą sera, ani pierogów 😊, chociaż od lat proponujemy im ten ser😊. Kto z Was nie zna starej rymowanki o ślimaku? Chyba Wszyscy ją znamy!!!

„Ślimak, Ślimak, pokaż rogi, dam ci sera na pierogi…” 😊

Od sera ślimaki zdecydowanie wolą jednak różne części roślin, ale o dziwo widziałam je również  na odchodach leśnych zwierząt. Czyżby i one stanowiły część ich diety ???

 

A jak wygląda życie tego znanego wszystkim ślimaka?

O tym właśnie będzie dzisiaj, ponieważ idąc wczoraj po lesie co kawałek napotykałam kolejny „egzemplarz”, co spowodowało, że postanowiłam zgłębić wiedzę o tym mięczaczku i dzisiaj chętnie się nią z Wami podzielę.

 

Otóż: 

Codzienny świat widziany oczami ślimaka jest zazwyczaj przyziemny i wydaje się być dość  monotonny. Zapewne dlatego pewien ślimak winniczek (Helix pomatia) postanowił pewnego dnia zobaczyć ten świat z innej perspektywy i wybrał się na „prawie górską” wycieczkę po pniu drzewa.                        A musicie wiedzieć, że nie wszystkie ślimaki są takie powolne, jak niektórym się wydaje. Krzywdząca jest zatem dla ślimaka winniczka ogólnie funkcjonująca opinia o jego powolności i przypisywanie powolnym ludziom winniczkowego tempa, w myśl powiedzenia powolny jak ślimak(zatem nie uogólniajmy!).

Nasz bohater WINNICZEK, to największy polski ślimak i jednocześnie najszybszy wśród naszych ślimaków. Jak się „rozpędzi”, to potrafi pokonać całkiem spory kawałek drogi😊. W ostatnich zawodach, w których wystartował 2 maja zmierzyłam mu czas i okazało się, że jego prędkość średnia wynosiła 0,005 km/h, czyli zgodnie z definicją prędkości, ślimak pokonał 5 m drogi w czasie 1 godz. Na tyle starczyło mi cierpliwości do obserwacji tego „pędzącego” mięczaka. A trzeba powiedzieć, że w porównaniu do innych naszych ślimaków, to winniczka można śmiało uznać za sprintera. Weźmy dla porównania np. małego ślimaczka lądowego, najmniejszego z naszych polskich, który potrafi przejść ledwie 0,5 cm w ciągu 12 godzin.

Zapewne wiecie, że wszystkie ślimaki poruszają się dzięki śluzowi, który sobie wytwarzają dla ułatwienia pełzania. Produkują go z wody, dlatego właśnie preferują wilgotne środowiska i przede wszystkim w takich miejscach możemy się na nie natknąć. Winniczki można jednak spotkać również w miejscach nasłonecznionych, ale w nich przebywają nie za długo (w pewnym konkretnym celu). Bez dostępu do wody winniczek może być aktywny do około czterech tygodni. Po upływie tego czasu, jeśli nadal brakuje wody musi coś „wykombinować” żeby przetrwać. Co wtedy robi? Wtedy ślimak stara się przeczekać ten trudny czas, ograniczając funkcje życiowe i zapadając w tzw. odrętwienie. Ponieważ nie ogląda prognozy pogody, to nie może wiedzieć jak długo będzie trwał okres suszy, więc na wszelki wypadek, gdyby to miało przeciągnąć się w czasie „inteligentny” mięczak zasklepia śluzowym korkiem wejście do muszli  (swojego domku, który dźwiga na „grzbiecie”, czyli na nodze😊) i w takim zabezpieczonym stanie może już bezpiecznie przetrwać nawet kilka lat.

winniczek w drodze, wspinaczka po drzewie

Winniczek potrzebuje jednak od czasu do czasu oprócz wilgoci także ciepła i słońca (o tym pisałam parę linijek wcześniej), bo tylko w takich warunkach może się rozmnażać. I chociaż jest obojnakiem, a inaczej mówiąc hermafrodytą i powinien sobie poradzić sam (produkuje komórki płciowe męskie i komórki płciowe żeńskie), to jednak potrzebuje drugiego osobnika, żeby mógł się z nim wymienić gametami. Dlaczego to robi, skoro jest samowystarczalny? Jest to bowiem, na swój sposób, całkiem mądry mięczak. Wymienia materiał genetyczny z innym osobnikiem po to, żeby zwiększyć różnorodność genetyczną i fenotypową wspólnego potomstwa.  A może po prostu potrzebuje czułości jak inne zwierzęta czy ludzie?   

Ciekawostką ślimaczą jest jeszcze to, że potrafi on nie tylko pełzać, on również jakby skakać. A wygląda to tak: kiedy pełznie spokojnie, to jego noga jakby faluje, dzięki skurczom mięśni, natomiast „skacze” wtedy, gdy coś mu zagraża i musi przyspieszyć 😊. Wyrzuca wtedy przed siebie górną część ciała, przywiera nią do ziemi, a potem przyciąga do siebie pozostałą część nogi. Niesamowite?! Najważniejsze, że sobie radzi! I jest w tym całkiem dobry.

Zastanawiam się też, co nasz ślimak zobaczył z góry, jak już dopełzł do wierzchołka drzewa? Czy miał odwagę spojrzeć w dół z takiej wysokości? Czy może jednak zrezygnował z dalszej wycieczki? Tego już Wam nie powiem, bo nie miałam na tyle czasu, żeby dalej monitorować jego spacer 😊.

A jak myślicie, a może po prostu wiecie, czy winniczki pod ochroną?

Z tą ochroną to jest tak:

Winniczki faktycznie objęte są częściową ochroną gatunkową, ale na terenach uprawowych, czyli na polach i w ogrodach ochrona ta nie obowiązuje. Tam traktowane są jako szkodniki.

A to garść informacji z publikacji pt. „Ślimak winniczek i stan jego populacji w województwie małopolskim”  autorstwa Stanisława Tworek i Katarzyny Zając.

„Ślimak winniczek jest jednym z gatunków zwierząt pozyskiwanych z dzikich populacji w celach komercyjnych. W Polsce zbierany jest już od ponad 50 lat. Wymaga to sprawowania kontroli, która uchroniłaby lokalne populacje przed wyeksploatowaniem. Objęcie winniczka częściową ochroną gatunkową ogranicza możliwości pozyskiwania go ze środowiska w celach handlowych, przemysłowych i konsumpcyjnych. Jednak winniczki z Polski cieszą się dużą popularnością na rynkach krajów Europy Zachodniej, stąd rosnące zainteresowanie jego zbiorem. W rejonach intensywnego pozyskiwania istnieje z tego powodu ryzyko nadmiernej eksploatacji, która w skrajnym przypadku może doprowadzić do wymarcia lokalnej populacji. Decyzje zezwalające na zbiór ślimaków są wydawane regionalnie (dla każdego województwa) przez Regionalnych Dyrektorów Ochrony Środowiska. Określają oni również wielkość zbioru dopuszczalnego w danym roku”.

A wiecie po co ludzie zbierają winniczki ???

Bo podobno są bardzo smaczne. A przygotowywane z ich mięsa dania uznawane są za zdrowy i luksusowy posiłek. Dlatego też coraz bardziej popularne, również w naszym kraju stają się hodowle tych ślimaczków.

Próbowaliście już tego ślimaczego przysmaku? Bo ja jeszcze nie.

Jeśli tak, to chętnie poznamy Waszą opinię na ten temat.

z popradzkimi pozdrowieniami

Iwona Szczygieł

 zdjęcia: Iwona Szczygieł

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *