Zorro czy Spiderman?

dorosły kowalik

Na zdjęciach kowalik (Sitta europaea).

Młody, jeszcze nie wybarwiony, ale już ze swoją nieodłączną, bardzo charakterystyczną przepaską na oczach i stary w swojej przepięknej barwnej szacie, oczywiście z przepaską !😊

I właśnie dlatego ZORRO!, bo on też taką nosił! 😊.

A dlaczego SPIDERMAN?

Dlatego, ponieważ po pniu drzewa „łazi” głową w dół podobnie jak Spiderman po różnych konstrukcjach.  Jest on jedynym takim akrobatą wśród ptaków. Widocznie woli patrzeć w dół niż do góry :). Czasem jednak i on, taki „hero” potrafi się zawstydzić, wtedy chowa główkę pod skrzydełko, jak widać na poniższym zdjęciu 😉

Kowalik zwyczajny, to jedyny występujący w Polsce przedstawiciel rodziny kowalikowatych.  Jest  on bardzo wdzięcznym obiektem do obserwacji, ponieważ nie jest płochliwy. To taki parkowo-ogrodowy zbój-cyrkowiec, który robi dużo hałasu i zadziwia swoimi akrobatycznymi wyczynami na pniu drzewa, po którym porusza się niezwykle szybko i zwinnie, dzięki mocnym nogom. Odżywia się zarówno nasionami jak i bezkręgowcami, które wyciąga spod kory swoim długim, wąskim i ostro zakończonym dziobem. Jest gatunkiem chronionym! A jaki piękny jest dorosły kowalik, to też widzicie na zdjęciach. Może nawet sami już go kiedyś wypatrzyliście?, a jeśli jeszcze nie to próbujcie!! Jak widać, jest mniej więcej wielkości wróbla lub sikorki. Wierzch ciała ma szary, popielaty, stalowy ( jak kto woli, każdy ma przecież różny odbiór postrzegania kolorów :)), biały brzuszek i rudawo-pomarańczową „klatkę piersiową”. Ta ruda plama na upierzeniu kowalika jest ciemniejsza, bardziej intensywna u samców, a delikatniej wybarwiona u samic. Nie sposób to jednak wychwycić przy wyjątkowej ruchliwości tego urokliwego ptaszka. Za to na pewno nie da się przeoczyć dobrze widocznej czarnej przepaski na obu oczach, którą „noszą” zarówno samce jak i samice. I trzeba przyznać, że niewątpliwie dodaje im ona tajemniczości :).  

A jak myślicie, gdzie mieszka ten akrobata? 

Poza parkami i ogrodami możemy go spotkać również w  starych lasach liściastych i mieszanych. Żeby założyć gniazdo kowalik potrzebuje dziuplastych drzew, ponieważ sam nie wykuwa dziupli, tylko korzysta już z gotowych (najczęściej po dzięciołach), ale potrafi ją sobie elegancko dostosować do swoich potrzeb. Jeśli otwór wejściowy dziupli jest dla niego za duży, to zmniejsza jego średnicę oblepiając go gliną. Taki mały murarz z niego :). Podobno to samica ocenia czy otwór jest odpowiednich rozmiarów i czy samiec musi pomniejszać „drzwi” do ich domu. Czasem jednak wg rozeznania samicy, otwór dziupli może okazać się za mały, no to wtedy samiec „bawi się” w rzeźbiarza i odłupuje spróchniałe drewno, żeby go powiększyć. Szkoda, że nie potrafi sam wykłuć sobie dziupli, zawsze to przecież lepiej budować od podstaw wg projektu ptasiej „żony” niż bawić się w remonty. Jednak każdy żyje jak może i robi to, co potrafi, i jest tak nie tylko wśród ptaków, ale w obrębie każdego gatunku (ludzkiego też). 

A co robią kowaliki po remontach? Sprzątają? 

Pewnie tak. I dekorują jego wnętrze, wyścielając komorę lęgową korą (najczęściej sosny), do której samica, w jednodniowych odstępach znosi 5-8 jaj. Ptaki te wyprowadzają tylko jeden lęg      w roku. Samica siedzi na jajach przez około 24 dni i co ciekawe, zaczyna je wysiadywać dopiero wtedy kiedy zniesie przedostatnie jajo. Gdy pisklaki się wyklują do opieki nad nimi przystępują oboje rodzice. Samiec kowalika z wielkim oddaniem dba o całą „rodzinkę”, dostarczając  pokarm zarówno samej samicy, jak i pisklętom. Są to ptaki bardzo terytorialne, które niezwykle intensywnie bronią swojego terytorium. I nie ma się co dziwić, przecież mieszkają w naszym kraju cały rok, więc muszą dbać o swoje. A kiedy przychodzi zima i zaczyna im brakować  pożywienia w swoim środowisku, to wybierają się na rabunek do karmników. W obliczu tego czynu można by jeszcze kowalika porównać do Robin Hooda. Kowaliki podkradają bowiem ziarno z karmników i chowają je na później w różnych miejscach, żeby w ten sposób zabezpieczyć się na ewentualny czas posuchy.

z popradzkimi pozdrowieniami

Iwona Szczygieł

 zdjęcia: Iwona Szczygieł

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *